Konstytucja Nicka Webba to pierwszy tom nowej serii wydawniczej zatytułowanej Stara Flota, która ma być utrzymana w klimatach klasycznej space opery. Czyżby zapowiadała się kolejna pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku?

Wydawnictwo Drageus szczególnie upodobało sobie gatunek space opera, czego dobitnym przykładem będzie kolejna pozycja w planach wydawniczych. Konstytucja Nicka Webba, bo o tej książce mowa, to pierwszy tom z serii Stara Flota, która opowiada o dzielnych zmaganiach kapitana Timothy Grangera z, jakżeby inaczej, agresywnymi obcymi. Z informacji na stronie wydawcy możemy się dowiedzieć, że:
„Konstytucja” to stary okręt, który pochodził jeszcze z czasów, gdy Ziemię zaatakowali obcy z kosmosu. Ludzkość odparła wroga i przygotowała się na kolejną inwazję, jednak od tamtej pory minęło wiele lat. Kapitan Granger i jego załoga nie zaznali już ognia walki i nie wierzyli, że obcy powrócą. Przestarzała „Konstytucja” stanowiła tylko relikt przeszłości i ślepy zaułek w karierze, na jej pokładzie gromadziły się wyrzutki floty. Admiralicja postanowiła wreszcie przekształcić stary okręt w muzeum. Nie takiego końca służby pragnął kapitan Granger. Obcy jednak powrócili, a nowoczesne okręty nie zdołały ich powstrzymać. Przestarzała i rozbrojona „Konstytucja” musiała ruszyć do walki. Była ostatnią nadzieją na ocalenie Ziemi.
Fani serialu Battlestar Galactica mogą doświadczyć klasycznego Déjà vu, przynajmniej po lekturze powyższej zapowiedzi. Jednak dopiero dogłębna lektura dzieła Nicka Webba pozwoli na wystawienie obiektywnej recenzji i odniesienie się do ewentualnych podobieństw do kultowego już serialu.
Data wydania: 10 listopada 2016, liczba stron: 352, cena: 34,90 zł
Źródło: Wyd. Drageus

















