Dwie epoki. Dwie historie. Jedna wioska. Jedna czarownica. Jedna klątwa. Wyobraź sobie, że możesz wszystko. Nawet oszukać śmierć.
Fanom krajowego horroru nazwisko Artura Urbanowicza nie powinno być obce. Co prawda w dorobku autora znajdziemy dopiero dwie pozycje - Gałęziste i Grzesznik, jednak oba tytuły wywołały już sporo zamieszania na rynku. Wszystko to za sprawą oryginalnego stylu podkreślanego przez lokalny-polski koloryt oraz oczywiście doskonałej fabule, dzięki którym powieści zaskarbiły pisarzowi liczne grono wielbicieli. Nie dziwi więc spore zainteresowanie związane z jego najnowszą książką - Inkub, która raz jeszcze przeniesie nas w swojskie klimaty Suwalszczyzny, by opowiedzieć kolejną, mroczną historię.
Nad Suwalszczyzną za kilka dni pojawi się zorza polarna. W Jodoziorach, małej wiosce na prowincji, zostają znalezione spopielałe zwłoki małżeństwa. Wśród lokalnej społeczności miejsce to owiane jest złą sławą, słynie ze szczególnego nasilenia przemocy, chorób, zaginięć i samobójstw. Mówi się też o zjawiskach nadprzyrodzonych – niezidentyfikowanym zielonym świetle, odgłosach niewiadomego pochodzenia, a także o nawiedzonym domu. Miejscowi wierzą, że to on rozsyła wokół negatywną energię, która wydobywa z ludzi najgorsze instynkty.
Tajemnicami wioski żywo interesuje się młody dzielnicowy, który wkrótce popełnia samobójstwo. Sprawę jego śmierci bada Vytautas Česnauskis, policjant na wpół litewskiego pochodzenia z komendy miejskiej w Suwałkach. Odkrywa, że mroczna historia Jodozior ma swoje korzenie w latach siedemdziesiątych. Wtedy miała tam mieszkać kobieta, która parała się czarami…
Powieść Inkub Artura Urbanowicza ukaże się nakładem wydawnictwa Vesper, a jej premiera rynkowa zapowiedziana jest na 3 kwietnia bieżącego roku. Polecamy nie tylko fanom horroru.
Źródło: Wydawnictwo Vesper

















